Istnienie jako duchowość w codzienności
O procesie pisania Przestrzenie Istnienia
Kilka lat temu rozpoczęłam pracę również poprzez warsztaty rozwojowe.
Pamiętam jeden z pierwszych — przygotowałam wtedy coś w rodzaju spisu tematów i krótkich opisów. Chciałam tylko zebrać myśli, a popłynęłam tak, że powstało ponad piętnaście stron.
Ówczesny przyjaciel powiedział: „A czemu tego nie poszerzysz?”
Zaczęłam. Ale po dwóch tygodniach przestałam.
Nie mogłam ruszyć dalej.
Wtedy nie wiedziałam jeszcze dlaczego.
Dziś już wiem — kolejne lata miały przynieść doświadczenia, rozmowy, spotkania, które miały stać się częścią tej książki.
Dlatego dziś mogę napisać z pełnym spokojem:
ta książka powstawała latami.
Ale dopiero w maju, po pierwszych webinarach, powiedziałam w sobie: „tak, to już czas”.
Książka nie jest poradnikiem.
Nie mówi, jak żyć.
Dla mnie jest zapisem procesu — pracy nad sobą, przemian, zatrzymań, zrozumień.
Często, gdy ktoś mnie pyta, czym właściwie się zajmuję, odpowiadam:
„duchowością w codzienności”.
I tak też jest z tą książką — jest o nas, o tym, gdzie jesteśmy, co możemy zmienić,
dlaczego warto i dokąd dążymy.
Pokazuje moimi zmysłami świat, którego nie każdy widzi.
To jak odkrywanie czegoś oczywistego, ale nie zawsze od razu.
Każdy rozdział ma swoją energię.
Część powstała zaraz po warsztatach, część po webinarach, część w zupełnej ciszy.
Zdarzało się, że podczas pisania musiałam odleżeć swoje — dosłownie.
Były też tygodnie, w których nic nie chciało płynąć,
a ja miałam w sobie napięcie, że chcę pisać, a nie mogę.
Wtedy przychodziła pomoc — milczenie przez telefon, obecność bliskich,
i momenty, w których wracała przestrzeń.
Każdy rozdział mógłby być osobną książką.
O każdym akapicie można by napisać osobny tekst, poprowadzić warsztat, rozmowę, webinary.
Ale w pewnym momencie trzeba było powiedzieć „wystarczy”.
Podczas jednej z rozmów ktoś powiedział mi:
„Dorota, siedzisz na parapecie. Masz wszystko, tylko musisz skoczyć.”
To zdanie zostało ze mną.
Bo im dłużej siedziałam na tym symbolicznym parapecie — poprawiając, zmieniając,
zastanawiając się, czy się uniosę, czy spadnę — tym trudniej było skoczyć.
W końcu przestałam poprawiać.
Powiedziałam: „już czas”.
I tak – książka jest taka, jaka jest. To znaczy już jest ebook, czekamy na zamówienie wydruku oraz audio.
Prawdziwa. Niedoskonała w najlepszy możliwy sposób.
Z serca.
Dziś dzielę się z Wami tym, co powstało.
Z wdzięcznością i spokojem.
A kolejny etap?
Rozmowy, warsztaty, webinary, podcasty, spotkania z historiami –
tu i tam, w codzienności.
Bo Przestrzenie Istnienia dopiero zaczyna swoją drogę.
Dodaj komentarz