Czy miłość może być programem?

fence with barb wire

Czy do miłości można zmusić?

Coraz częściej spotykam się z tym pytaniem. Bo czy to, co nazywamy miłością, zawsze jest naprawdę miłością?

Mówią: „miłość boli”. Ale czy to prawda? Może nie sama miłość, tylko nasze kurczowe trzymanie się czegoś, co dawno przestało być żywe. Boli wtedy, gdy chcemy na siłę utrzymać relację, która zamiast oddychać – dusi. Gdy próbujemy włożyć uczucie w ramy przyzwyczajenia, zależności czy lęku przed samotnością.

Dlaczego tak trudno powiedzieć: „to już nie jest moje miejsce”?
Często jedna strona czuje wdzięczność i gotowość do zamknięcia pewnego etapu, a druga – zamiast zobaczyć szansę w zmianie – kurczowo trzyma. „Nie odchodź, bo jak sobie poradzę?” – padają słowa. Ale czyj to wówczas problem? Tego, kto odchodzi, czy tego, kto nie chce puścić?

Miłość nie jest więzieniem

Miłość to wolność, przestrzeń, wymiana, oddech.
I to nie znaczy, że w związku nigdy nie ma trudności. Ale jeśli fundamentem staje się lęk i przymus, jeśli „muszę zostać”, bo inaczej nie przeżyję – to już nie miłość, a program.

Tak, łatwiej jest we dwójkę – prościej organizacyjnie, wspólne rachunki, obowiązki. Ale czy naprawdę zdrowiej?
Czy moja dusza oddycha, czy tylko znosi ciężar, by „jakoś było”?

Może warto zapytać siebie:
Czy relacja, w której trwam, karmi moje serce?
Czy jeszcze w niej jestem – czy tylko odgrywam rolę, bo tak trzeba?

Bo do miłości nie da się zmusić. Miłość albo płynie, albo gaśnie. A czasem największym wyrazem miłości – do siebie i do drugiej osoby – jest pozwolić odejść.

black, brown, and white bird standing on person right hand

Tak, miłość to odpowiedzialność

Ale odpowiedzialność nie oznacza, że mam udawać. Bo jeśli zostaję „dla świętego spokoju”, „dla dzieci”, „bo tak trzeba” – to wcale nie jest odpowiedzialność, a raczej oszustwo. I siebie, i innych.

Miłość w swojej prawdzie to jasność: „jestem, bo chcę, bo wybieram”. Gdy udaję, że „kocham”, tylko dlatego że tak wypada – buduję kłamstwo, które prędzej czy później zaboli mocniej niż rozstanie.
Dlatego warto stanąć w szczerości wobec siebie i zapytać:
Czy trwam w tej relacji z wyboru, czy z programu?
Czy kieruje mną miłość, czy lęk przed konsekwencjami?

Bo konsekwencje i tak zawsze będą – zarówno w odejściu, jak i w trwaniu. Tylko pytanie: które z nich prowadzą do prawdy i do wolności?

Miłość wymaga odwagi

– nie tylko do bycia razem, ale czasem też do odejścia. Odejścia nie w gniewie, ale w szacunku. Nie w złości, ale w odpowiedzialności.

Więc zapytaj, gdzie jesteś z „Twoją” Miłością?

Dorota

Podziel się

Możesz również polubić

Dodaj komentarz


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.