Dbanie o siebie a przyzwyczajenia.
Dbanie o siebie a przyzwyczajenia – co kryje się za iluzją troski?
Czasem wydaje nam się, że naprawdę o siebie dbamy. Jemy w miarę zdrowo, staramy się być w dobrej kondycji, robimy „to, co trzeba”. Jednak przychodzi chwila, gdy nasza codzienność, relacje i sposób życia zostają zweryfikowane. Okazuje się wtedy, że dotychczasowe „dbanie” nie zawsze równa się miłości do samego siebie. Bo tam, gdzie pojawia się przyzwyczajenie, nieraz kryje się iluzja.
Przyjrzyj się temu, jak traktujesz siebie
Mówimy: „Zawsze tak było, więc tak zostanie”. Uspokajamy się, że wypełniamy obowiązki, że niby wszystko jest „w porządku”. Ale czy na pewno? Rozwój wymaga ruchu. Czasem potrzebujemy lat, by zrozumieć, że nie wystarczy powtarzać w nieskończoność tego samego schematu – tak jakbyśmy już odrobili wszystkie lekcje i nie było nic więcej do odkrycia.
Wiele osób boi się odejścia od tego, co znane i wygodne. „Przecież tak żyliśmy całe życie, nie jest źle”. Nie jest źle – ale czy jest dobrze? Czy to, co robimy, wypływa z głębi serca, czy tylko z nawyku?
Przyzwyczajenie a ryzyko rozczarowania
Przyzwyczajenie, zwłaszcza gdy łączymy je z tematem miłości czy troski o siebie, bywa ryzykowne. Dlaczego? Bo łatwo wtedy popaść w schematy i myśleć, że wszystko jest w idealnym porządku. Dopiero gdy nagle „iluzja” spada z oczu, pojawia się uczucie pustki. Bywa, że towarzyszy temu strach – co robić dalej, skoro stary sposób życia już nie wystarcza?
Strach często blokuje nas przed zmianą. Zamykamy się, by uniknąć bólu czy wysiłku. A przecież każda zmiana rodzi nową energię, nowe perspektywy – tak jakbyśmy na chwilę zapomnieli, że jesteśmy w ciągłym procesie wzrastania i że zatrzymanie się na jednym etapie prowadzi do zastoju.
Przykład ze sklepem – gdy rutyna nagle znika
Wyobraź sobie, że codziennie chodzisz do tego samego sklepu, by kupić ulubione produkty. Pewnego dnia sklep jest zamknięty – nikt Cię nie uprzedził, po prostu drzwi nie działają. Najpierw szok, niemal odbicie się od szyby. Pojawia się konsternacja: „Jak to możliwe? Przecież zawsze tu przychodziłam”.

Chwilę później jednak zaczynasz szukać rozwiązań: wytężasz zmysły, słuchasz rozmów, dowiadujesz się, co się stało. Może właściciel musiał zawiesić działalność? W końcu znajdujesz inny sklep, może nawet lepszy asortyment, nowy smak. Ta metafora dobrze pokazuje, że gdy dotychczasowy nawyk znika, otwiera się przestrzeń na coś nowego. Tak samo jest z rozwojem i troską o siebie – czasem trzeba „wyjść” ze swojej strefy komfortu, by zobaczyć, co naprawdę nam służy.
Czas na refleksję: czy wciąż się kochasz?
Warto co pewien czas zatrzymać się i zadać sobie pytanie: „Czy to, co robię, faktycznie mnie wspiera? Czy moje rytuały pielęgnacji, wybory żywieniowe, sposób spędzania wolnego czasu – odzwierciedlają miłość do samego siebie czy tylko przyzwyczajenie?”.
Nie chodzi tu o to, by zaczynać od rewolucji. Czasem wystarczy delikatna korekta: spróbować czegoś nowego, dać sobie prawo do chwili ciszy, w której wsłuchamy się w swoje prawdziwe potrzeby. Mimo że zmiany mogą przynieść niepewność, to właśnie w nich odnajdujemy pasję i odkrywamy kolejne obszary życia.
Kubek
Zapytałam kiedyś grupę, czy mają swój „ten jedyny” kubek do kawy czy herbaty. Ku mojemu zaskoczeniu, większość przyznała, że faktycznie pije tylko z jednego – ulubionego, niezastąpionego. Poprosiłam, by spróbowali w najbliższych tygodniach pić z innego kubka.
Po pewnym czasie jedna z uczestniczek przyszła do mnie i powiedziała: „Nie tylko zaczęłam używać innego kubka, ale zauważyłam też, że coraz śmielej sięgam po nowe rzeczy w życiu. Do tej pory myślałam, że to i tylko to jest najlepsze i właściwe dla mnie”.
Okazało się, że ta drobna zmiana stała się dla niej punktem wyjścia do większych odkryć. Czasem wystarczy naprawdę mały krok, by uświadomić sobie, że istnieje wiele innych możliwości – nie tylko kubków, ale też doświadczeń, na które wcześniej się nie otwieraliśmy.
Pozwól sobie na ruch
Rozwój bywa wymagający, bo stawia przed nami wyzwania. Ale warto pamiętać, że nawet najmniejszy krok potrafi wnieść świeżość w nasze życie. Przyzwyczajenia nie są złe same w sobie – problem pojawia się wtedy, gdy nie pozwalamy sobie na sprawdzenie, co jest „poza” nimi.
Jeśli czujesz, że coś Cię uwiera, że dotychczasowy „sklep” już Ci nie wystarcza, nie bój się rozejrzeć dookoła. Może czeka Cię nowe doświadczenie, inny smak, który pokaże Ci, jak piękna i różnorodna może być troska o siebie. Kochaj siebie świadomie, a nie tylko przez pryzmat tego, co zawsze „tak już było”. Czasem warto spojrzeć na siebie świeżymi oczami – to właśnie wtedy rodzi się prawdziwe dbanie o swoje dobro.
Dodaj komentarz