Ciężar, który nie należy do dziecka
Tam, gdzie miłość potrzebuje granicy
Dziś chcę opowiedzieć o dzieciach, które za wcześnie weszły w świat dorosłych. O tych, które słuchały, pocieszały, ratowały… i długo myślały, że tak właśnie wygląda miłość.
Zajmę się Tobą
Ania, już dorosła kobieta, po rozstaniu rodziców zaczyna być przy mamie coraz częściej.
Słucha. Pociesza. Organizuje jej czas. Jest obok, kiedy ona nie radzi sobie z samotnością.
I powoli, niezauważalnie — rola dziecka zaczyna zamieniać się w rolę dorosłego opiekuna, partnera, rodzica.
To ono zajmuje się emocjami rodzica. To ono próbuje „naprawić” przestrzeń mamy, która się rozsypała.
Z Ani perspektywy to przecież nic złego.
Chce pomóc.
Chce być blisko.
Chce, żeby mama nie cierpiała.
Ale w przestrzeni tworzy się coś więcej: zawiązanie i zobowiązanie.
Bo to rodzic powinien przejść swoją drogę, podnieść się… albo poszukać wsparcia u dorosłych. Nie u swojego dziecka.
Dziecko jeszcze nie rozumie, że zaczyna kompensować potrzeby rodzica, kosztem swojej własnej przestrzeni. Decydując się pomóc rodzicom, pamiętajcie, by nie zapomnieć o sobie i potrzebach osób z którymi zaczynacie tworzyć już nowe życie.
Niewinne zwierzanie się
Druga historia.
Dorosła Nadia wraca do przeszłości i mówi:
„Mamo… nie byłam tylko córką. Byłam przyjaciółką, spowiednikiem, świadkiem rozpadu Twojego małżeństwa, doradczynią.”
I choć wtedy była kilkuletnim dzieckiem, to już przyjęła lęki mamy, które nie należały do Nadii.
Lęki, przed odrzuceniem, przed zmianą. Brak akceptacji siebie. Ciągłe potwierdzanie swojej obecności. Wstyd przed oceną. Porównywanie. I wiele innych emocji.
Dziś widzi to wyraźnie:
nie miała dzieciństwa,
nie miała poczucia bezpieczeństwa,
za wcześnie weszła w świat dorosłych emocji.
Nadia nie zakotwiczyła emocji, które budują, rozwijają, otwierają i dając pewność siebie i życia.
Co się w niej zapisało?
Głównie – mechanizm ucieczki. Ale i mnóstwo innych.
Wyjazd z domu bardzo wcześnie.
Budowanie życia daleko.
Dystans — fizyczny i emocjonalny.
Trudność w relacjach.
Izolowanie się.

Oddzielenie moje – nie moje
I tu warto się zatrzymać i zobaczyć, jak ogromne obciążenie może spaść na dziecko, kiedy słyszy troski dorosłych, kiedy czuje ich lęk, smutek i zagubienie.
Bo dziecko nie ma jeszcze przestrzeni, żeby oddzielić co moje a co nie moje.
Ono przyjmuje to całym sobą, chłonąc emocje, odczucia dorosłego, który jest obok.
Każdy z nas niesie w sobie takie doświadczenia — choć każdy w innym natężeniu, w innej historii.
I właśnie dlatego jest coś, o czym szczególnie warto pamiętać jako rodzic: naszą rolą nie jest dzielenie się ciężarem.
Naszą rolą jest dawać poczucie bezpieczeństwa, bliskości, wytłumaczyć sytuacje, oddzielić swoją rolę rodzica.
Historii pełno
Od żalu, złości i zawiści… po agresję, osamotnienie i poczucie odrzucenia.
Ale każda z tych emocji należy najpierw do dorosłych.
Do ich historii.
Do ich rozstania.
Do ich niezagojonych miejsc.
I warto pamiętać, że nawet jeśli ktoś przestał być dobrym partnerem, nie oznacza to automatycznie, że przestał być ważnym rodzicem.
Dla dziecka mama nadal jest mamą. Tata nadal jest tatą.
Dorosły może czuć ból, rozczarowanie, złość. Może mieć swoją prawdę o tej relacji.
Ale nie powinien wkładać tej prawdy w serce dziecka jako obowiązującej!!!
Bo może być tak, że dla córki tata był najczulszym tatą, jakiego potrafiła znać.
Może był dla niej ważny. Może dawał jej coś, czego potrzebowała.
A jednak, słysząc przez lata żal mamy, jej lęk, jej cierpienie, jej ocenę — dziecko zaczyna odrzucać nie tylko człowieka, ale też część swojej własnej historii.
Nie dlatego, że samo tak czuło. Ale dlatego, że przyjęło cudzy ciężar.
I czasem to nie dziecko odrzuca rodzica. Tylko niesie w sobie emocję drugiego dorosłego.
Dlatego tak ważne są granice.
Rozstanie z partnerem nie musi oznaczać odcięcia dziecka od rodzica.
Koniec relacji między dorosłymi nie powinien stawać się końcem bezpieczeństwa dziecka. A już w szczególności dziecko powinno zachować status: dziecka.
Bo dziecko ma prawo kochać oboje.
Ma prawo mieć własne wspomnienia.
Własne odczucia.
Własną relację.
Bez konieczności wybierania strony.
I może właśnie tu zaczyna się dojrzałość dorosłych — kiedy potrafią oddzielić swój ból od prawa dziecka do miłości.
A Ty…
czy potrafisz oddzielić swój ból od prawa dziecka do własnej relacji z drugim rodzicem?
A może sam byłeś w roli dorosłego za wcześnie?
Dodaj komentarz